niedziela, 27 listopada 2011

zwiedzanie Lublina

Dzisiaj nie do końca zrealizowaliśmy plan dnia... W sumie odpadła część rozrywkowa (dino i basen). Zetka miała taki dzień, że szybko wyprowadziła nas z równowagi.. Wstała jak na złość ponad godzinę wcześniej niż zwykle i była po prostu niewyspana :/
Byliśmy w Muzeum Historii Lublina i podziwialiśmy panoramę Lublina z Bramy Krakowskiej. Nie mamy z tego miejsca zdjęć- wiadomo- muzeum. Ale zaraz po tym poszliśmy dalej na Stary Rynek do Trybunału Koronnego, spod którego zaczyna się trasa podziemna :) Na początku Pani nie za bardzo chciała wpuścić nas z Zetką. Stwierdziła, że bardzo dużo dzieci bardzo płacze i boi się... Taaa- nie zna naszej Zetki (!!),dla której im głośniej i straszniej tym ciekawiej- o czym przekonała się na końcu trasy :P


Teraz trochę ponudzę, bo opowiem to i owo o podziemiach :)


Trasa liczy prawie 300m  długości i stanowi ciąg XVI i XVII wiecznych piwnic prowadzących od lochów Trybunału Koronnego, przez 14 sal o powierzchni 12-50 m2. W salach na całej długości prezentowane są makiety obrazujące fazy rozwoju Lublina. Cała trasa jest swego rodzaju podróżą przez historię miasta. Opowieścią o momentach chwały i splendoru np.  sławnych lubelskich jarmarkach, czy też zawarciu Unii Lubelskiej, jak i tragicznych wydarzeniach :  pożary, epidemie, najazdy. Przejście przez lochy jest zanurzeniem się w otchłań prawie 1000-letniej historii Lublina. Oczywiście Zetce makiety bardzo się podobały i chciała bawić się domkami... Kulminacyjnym punktem tej wycieczki jest ruchomy teatrzyk przedstawiający wielki pożar Lublina z 1719r. Tutaj Pani stwierdziła, żebyśmy usiedli w ostatniej ławce, skąd najbliżej do wyjścia z sali gdyby dziecko się bało... Bo pożar był pokazany za pomocą ruchu, dźwięku (grzmoty) i światła (w sali błyskało się jak w czasie burzy). A Zetka co?!?... ŁAŁ... bijcie brawa, bijemy brawo... ŁAŁ ale dym (bo były światła imitujące pożar domków- makiet teatrzyku), bijcie brawo.. Ot, nasze strachliwe dziecko :D Na koniec Pani stwierdziła, że gdyby wiedziała, że ona taka niestrachliwa to by "podrasowała" efekty specjalne :P


A co się jeszcze dowiedzieliśmy o tych podziemiach?... Że przeważnie pełniły funkcję składów kupieckich. Oficjalnie uznane są już 3 poziomy tych podziemnych labiryntów. Ale już w niektórych punktach archeolodzy
doszli do 4 poziomu. Piszę labirynty, ponieważ Pani na początku prosiła, aby nie opierać się o ściany, nie pukać w nie itp...Dlaczego?
Ponieważ nie są jeszcze dokładnie zbadane i wiadomo, że są tzw tajne przejścia. Na początku prac w piwnicach zaginął pracownik, który został odnaleziony kilkanaście lat później podczas prac w innym miejscu- zasuszony i z poobdzieranymi paznokciami... Wiadomo, że piwnicami można dość do wiosek pod Lublinem i są podejrzenia, że labirynty prowadzą aż do... Sandomierza!!!  Jak się to wie i chodzi tymi korytarzami i widzi co chwilę jakieś odnogi nieoświetlone to aż ciarki ekscytacji przechodzą :)


Co następne? Zobaczymy na co Zetka pozwoli... Chcemy zacząć od Zamku :)




P.S. te fotki podziemia zapożyczyłam z google...



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz